wtorek, 14 czerwca 2011

Łapiąc pobocze.


Czasami żałuję, że doba ma tylko 24 godziny, człowiek ma tyle kilometrów do przekręcenia a czasu mało. Są takie dni, że nie chcę się wysiadać zza kółka, ma się wtedy ochotę wcisnąć gaz do podłogi i gnać przed siebie. Są też takie poranki, w których masz w dupie całą trasę i chętnie sprzedałbyś auta i nie wstawał z leżanki. Co gorsze, coraz częściej dominują te drugie, brak weny? Brak natchnienia? Możliwe, aczkolwiek bardziej wskazuje to wszystko na zwyczajne zmęczenie materiału. Jak temu zaradzić? Wolne? Hahahaha, zapytam się, kiedy?
Jak człowiek stara się przejechać szybko i bezkolizyjnie jedną trasę, w garażu czka kolejne zlecenie i to nie jedno. W tym całym mętliku ulicznym, czasem uda się wyskrobać trochę czasu, aby zajechać na parking przy centrum rozrywki. Gdy zajeżdżasz, myślisz spotkasz znajome rejestracje, inne auta ze swojej trasy, które również maja ochotę na chwilę odetchnienia. Kończy się zazwyczaj jak w tanim filmie dla zmotoryzowanych, trochę obcych twarzy i jedno maksymalnie dwa auta z tą samą rejestracją. Gdzie się wszyscy k… podziali? Czy wolą tylko mrugnąć światłami i pomachać na trasie? Wtedy człowiek dochodzi do wniosku, że został na poboczu sam, a auta, które mija tylko pozornie mają ten sam numer i markę.
Pogrążony w skupieniu na kolejnym parkingu, uświadamiasz sobie, że coraz mniej parkujesz w garażu. Orientujesz się, że nie masz czasu nawet w nim posprzątać, auto ujebane po sam dach a czasu brak nawet żeby je ochlapać wodą z płynem, o woskowaniu nie wspomnę. Każdy kierowca stara się jechać zgodnie z kodeksem ruchu drogowego, ale czasem przytrafią się pomyłki, chwila nieuwagi i można zarobić mandat. Bywa też tak, że w tym całym bałaganie przepisów, nakazów i zakazów, kierowca nie ma kompletnie pojęcia, co jest dobre a co złe. Po co to wszystko? Na co? Odpowiedź jest prosta, tak można gonić marzenia, nawet, jeśli będą kosztować nas wiele, to warto.
Czasem ktoś doceni te wszystkie pokonane kilometry, ktoś podejdzie i poklepie po plecach szkoda tylko, że tak rzadko. Czasem również uda się zająć przyzwoitą lokatę na mecie kolejnego odcinka specjalnego, ale czy ktoś to zauważy? Zawsze pojawią się słowa „jechał na dopalaczach” „miał podrasowany silnik” a niech mówią, to wolny kraj. Nam pozostaje jedno, wsiadać za kółko i jechać, bo jak mawia klasyk „zapierdalać trzeba”
Szerokości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz