Wspomniałem wcześniej, iż od pewnego czasu przy mojej drodze znajduje się tajemnicza brama,. Prowadzi do niej wąska droga dojazdowa, na tyle wąska że ledwo starczy miejsca na minięcie się dwóch aut. Przy bramie stoi mała niepozorna stróżówka, w której siedzi sobie mały niepozorny człowiek. To strażnik, który z uwagą i pieczołowitością pilnuje wjazdu do bramy. Wnikliwie sprawdza stan techniczny pojazdu, wszystkie dokumenty oraz predyspozycję samego kierującego. Na bramie widnieje duży, wyraźny napis: NIEUPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY, który skutecznie odstrasza osoby niepożądane, zresztą nie każdy jest na tyle zdeprymowany aby próbować dostać się do niej. Nie dla tego, że jest za słaby czy nie ma na tyle odwagi, podjazd do bramy jest dla wszystkich, każdy może pokusić się o swoje pięć minut, lecz nie każdy chce, nie każdy ma pasję i zapał, nie muszę chyba przypominać, że POZERZY odpadają od razu.
Podczas swojej podróży, już dwukrotnie próbowałem przejechać przez bramę, za pierwszym razem już widziałem przez uchylone wrota coś niesamowitego, lepszy większy świat, pajęczynę ulic przyozdobioną całym morzem lamp i jupiterów. Przecznice, skrzyżowania, równa nawierzchnia, brak jakichkolwiek dziur, kolein i innego syfu który napotykam na co dzień pod swoimi kolami. Za drugim razem o mały włos nie pokonałem tych pierwszych metrów za bramą, lecz nagle przed nosem ktoś niespodziewanie zamkną mi metalowe drzwi.
Z dnia na dzień, coraz trudniej dojechać do bramy i stróżówki, powoli pobocze zaczyna zarastać, a sam cel zaczyna się oddalać, jednak na horyzoncie zaczyna pojawiać się inna możliwość dotarcia do bramy, przez bagno. Sam już nie wiem czy bagno to dobry wybór, jak ktoś kiedyś powiedział: bagno wciąga, bagnem można się nieźle upieprzyć, przez to strażnik może w ogóle nie mieć ochoty na dalszą rozmowę.
Od kilku dni w dokumentach mam wbitą pieczątkę L4, nieodwołalnie do piątku auto stoi w garaż. Tak to już jest, jak jazda jest zbyt szybka, cały czas spieszymy się, za czymś gonimy, nie mamy czasu zadbać o właściwy stan techniczny własnego samochodu, to wtedy nagle silnik zaczyna się przegrzewać, gaźnik nawala, awaria układu chłodzenia i układu elektrycznego. Na własne życzenia, człowiek funduje sobie wakacje od jazdy, a tym samym wakacje od życia. Co może mnie ominąć przez te kilka dni? Czy będę w stanie odrobić te stracone kilometry, dogonić peleton, a może nawet zrównać się z czołówką? Kogo nie spotkam na swojej drodze?
Zapytacie pewnie co znajduję się za tą bramą? Na to pytanie, jak i na inne teraz nawet i ja nie znam odpowiedzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz