czwartek, 30 września 2010

Rysa

Kierowcy mają to do siebie, że fanatycznie dbają o swoje auta. Są też i tacy którzy mają w poważaniu to, czym i jak jeżdżą nazywajmy ich "brudasami", ale to nie o nich mowa. Ja należę do pierwszej grupy, potrafię godzinami pielęgnować swoje auta żeby na trasie jako tako wyglądało i nie przynosiło wstydu. Czyste szyby, nawoskowana karoseria, starannie wyczyszczona tapicerka i co najważniejsze schludne pokrowce na siedzeniach. Trochę to kosztuje czasu, zdrowia i kasy, a i tak po jakimś czasie znajdzie się ktoś, kto powie "co tak pedalsko pieścisz swoje autko".
W pewnym momencie podróży, kierowca postanawia wpuścić do swojego samochodu pewnego gościa. Towarzysz ten jest o wiele lepszy od człowieka, ma bardzo proste podejście do pewnych rzeczy. Jak pokocha to na całe życie, to samo tyczy się nienawiści. Nie oszuka, nie zdradzi, nie zostawi w potrzebie.  Pewnie już domyślacie się któż to taki. PIES najlepszy przyjaciel człowieka.
Kilka tygodni temu do mojego garażu przybłąkała się piękna sunia, której obecność może być potwierdzeniem "skurwysyństwa" które tkwi w człowieku. Młoda suczka albo uciekła, albo została porzucona gdzieś przy trasie bo się komuś znudziła, lub ktoś przestraszył się pierwszej cieczki. Jak można być takim wstrętnym skurwysynem żeby zostawić psa na pastwę losu przy drodze? Jednak człowiek to wstrętne bydle które potrafi zranić niewinne zwierze. Powinno się takich ludzi kastrować i złomować.
 Wystarczyło kilka dni obcowania z psiakiem żebym zdążył go pokochać. Przestałem myśleć, że może zabrudzić tapicerkę, że siedzenia obejdą sierścią, miałem to w poważaniu. Została zakupiona karma dla Perełki, tak nazwałem psa na cześć Lubelskiego browaru, pierwsza nauka aportowania która o dziwo zakończyła się sukcesem, wszędzie chodziła przy mojej nodze. Reagowała na swoje imię, co bardzo mnie cieszyło, została zaakceptowana przez innych użytkowników garażu. Powoli stawała się częścią rodziny, ale...
Zawsze jest jakieś ale, od kilku ładnych dni, psa nie ma. Czy padła ofiarą innego auta? Czy ktoś ją zabrał do siebie?
Usłyszałem wczoraj słowa że pies nie wróci, i coś w mym silniku pękło, zapewne puścił pasek klinowy. A na karoserii pojawiła się głęboka rysa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz