Rdza, fatalne zjawisko, które dopada każde auto. Wcześniej czy później, na naszej zadbanej i wypieszczonej karoserii pojawią się wykwity. Prowadzimy wtedy nasze auto do najlepszego w mieście lakiernika, który rozwiązuje nasz problem. Takie wykwity rdzy, przypominają ludzi, którzy uprzykrzają nasze życie pojawiając się w najmniej odpowiednim momencie. Mimo starań, mimo tych wszystkich słów na literę K rzucanych pod nosem nie chcą zniknąć. Ktoś powie "Chylu jesteś niesprawiedliwy" albo "o co CI chodzi chłopie". Nie macie tak, że na waszej drodze pojawiają się ludzie, których nie lubicie, mimo iż nawet nie zdążyliście ich poznać. To nie wszystko, mimo poznania ich bardziej wasza niechęć i dezaprobata jest coraz większa. Ta ludzka rdza prześladuje mnie jak koszmar z dzieciństwa, jak kolega z podstawówki, który naśmiewał się z nas i lał po lekcjach. Spotykamy takiego cwaniaka na swojej drodze, na naszej ukochanej drodze. Staram się jechać tak jak mówił mi mój dziadek "Grzesiu jedź tak, żeby nikt przez Ciebie nie płakał" a tu nagle pojawia się ktoś, kto wpierdala się na waszą drogę, i nagle zapominasz o słowach dziadka, pojawia się ta rdza albo gorzej przedstawiciel handlowy. Taki człowiek stara wepchnąć swój towar drzwiami i oknami. Mówisz mu żeby już sobie poszedł, zamykasz oczy liczysz do dziesięciu, po czym otwierasz oczy a on czai się za zakrętem. Najśmieszniejsze jest to, że on jest przekonany o tym, że jest "zajebisty", że jego towar jest super. Mam inne określenie na takiego człowieka "niedojebany artysta". Cwaniactwo, słowo, które wywołuje u mnie rozładowanie akumulatora, nie cierpię tego słowa i ludzi, którzy są z tym zjawiskiem kojarzeni. Narcyzm, cwaniactwo, gwiazdorstwo, Boże widzisz to i nie grzmisz? Po trupach do celu, za wszelką cenę, aby zdobyć splendor. Może tacy kierowcy mają uraz z młodości, może ksiądz po katechezie ich dotykał, może na wycieczce w górach zgwałcili go górale albo autostopowicz okazał się być tym oprawcą, nie mam pojęcia, co lub kto pozbawił takich osobników POKORY. Bardzo ważna cecha, POKORA cnota moralna, która w ogólnym rozumieniu polega na uznaniu własnej ograniczoności, nie wywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami. Jak mówi znany holenderski psychiatra, "Pokora jest warunkiem uzyskania dojrzałości duchowej oraz psychicznej" (spokojnie, nie jestem aż taki mądry to ciocia WIKIpedia). Ale stwierdzam z przykrością, że są tacy użytkownicy dróg, którym brakuje tej cnoty. Starają się być autorytetem dla innych kierowców, nierzadko młodszych, którzy dopiero szukają swojej drogi. Boje się o nich, bo przez takiego cwaniaka sami nie wykształcą w sobie tej cnoty. Nakleją potem na swoje samochody modne naklejki, montują wypasione felgi, ale są też takie auta, które się mądrzą, na drodze zachowują się nonszalancko, nie dbają, że zarysują inny samochód, z rury im wali tak, że człowiek nie może za nim jechać, jednych i drugich najchętniej bym złomował i odbierał prawo jazdy. Na mojej drodze jest jednak nadzieja, jest szansa, że rdzawe auto cwaniaka zniknie raz na zawsze, bagno w tobie nadzieja. Wciągnie, przemieli, zweryfikuje i wypluje tam gdzie jego miejsce, na złom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz